|



Inne teksty z tego działu:
Tadeusz Wołyniec i koledzy
Manifestacja w obronie zwolnionych robotników


Z Tadeuszem Wołyńcem rozmawia Tadeusz Rębisz
TRZEBA LUDZI PRZESTRZEC PRZED GROŻĄCYM NAM WIDMEM BIAŁORUSI I RÓŻNYCH LOKALNYCH ŁUKASZENKÓW
TADEUSZ RĘBISZ: Co takiego wydarzyło na zebraniu wyborczym Solidarności, że - ty, weteran S - zaraz po nim
postanowiłeś wystąpić ze związku?
TADEUSZ WOŁYNIEC: W przeddzień rozpisanych na 25 marca wyborów do władz związku Solidarność w MZK,
kierownictwo zakładu dopuściło się kolejnej już prowokacji zmierzającej do ukarania mnie, tym razem potrąceniem
premii za rzekome łamanie regulaminu pracy. Ponieważ jednak jestem ławnikiem Sądu Okręgowego Wydziału Pracy,
nie dałem się wprowadzić w maliny. Zrobiono to, żeby mnie skompromitować jako kandydata na przewodniczącego
komisji zakładowej. O tym, że będę kandydował, wszyscy wiedzieli i wywołało to ogólną panikę w zakładzie.
W dzień wyborów, już po zgłoszeniu mojej kandydatury na przewodniczącego S nastąpił totalny atak na moją osobę
przez przewodniczącego prowadzącego zebranie związkowe Mariana Bratusia, który jest również członkiem Rady
Nadzorczej w MZK i dyspozytorem. Zarzucił mi... szkalowanie związku Solidarność. W wyniku manipulacji wyborczych
moja kandydatura została utrącona, podobnie jak i na delegata na zjazd regionu, a do Komisji Zakład nie wszedł
ani jeden jeden przedstawiciel moich warsztatów, gdzie zatrudnionych jest ponad 50 osób w dziale technicznym
na ok. 220 osób pracujących w MZK.
W tym momencie postanowiliście założyć nowe związki...
Tak, ponieważ od dawna nosiliśmy się z tym zamiarem, ale wybory z 25 marca przelały czarę goryczy. Uznaliśmy,
że związki zawodowe nie mogą być biurokratycznymi przykrywkami, ale muszą autentycznie bronić ludzi pracy i
reprezentować ich interesy, że powinny być zwrócone robotnikom. O to walczyliśmy przecież w Sierpniu roku 1980
i w latach następnych.
Co nastąpiło dalej? Tutaj wersje przebiegu wydarzeń podawane przez was oraz przez dyrekcję, różnią się zasadniczo.
Na nocnej zmianie z 28 na 29 marca, postanowiliśmy powołać komitet założycielski Solidarność - 80. Odbyło się
zebranie założycielskie, podjęliśmy stosowne uchwały i dopełniona została procedura rejestracji - zgłoszenie do władz
krajowych związku oraz zawiadomienie dyrekcji o powołaniu komitetu założycielskiego S-80.
W jaki sposób zawiadomiliście dyrekcję?
Odbyło się to w formie pisemnie, to jest poza dyskusją, mamy na to dokumenty, podobnie jak dokument potwierdzający
wpis do rejestru Zarządu Regionu w Wałczu z 29 marca bieżącego roku. Trzeba tutaj dodać, że powstawaniu związków
zawsze towarzyszy pewien naturalny pośpiech i poufność, bo zawsze należy się liczyć z natychmiastowym
przeciwdziałaniem dyrekcji zakładu. Gdyby to miało się odbywać z pełną jawnością, na przykład poprzez rozwieszanie
ogłoszeń o zebraniu założycielskim, podawaniu terminów i tak dalej, to żaden związek nigdy by nie
powstał - rozbity by został już w pierwszej fazie organizacji. Dlatego polskie i międzynarodowe prawo pracy
przywiązuje do ochrony prawnej założycieli szczególną wagę.
W tym przypadku jednak przeciwdziałanie dyrekcji nastąpiło...
W dzień po zarejestrowaniu naszego komitetu założycielskiego dyrekcja rozpoczęła represje wobec założycieli naszej
organizacji związkowej. Wskazane przez nas osoby do reprezentowania związku otrzymały wypowiedzenia z pracy.
Nastąpiło to podczas nocnej zmiany w czwartek 30 marca. Wprawdzie zwolnienia z pracy otrzymaliśmy z trzymiesięcznym
okresem wypowiedzenia, to kategorycznie zakazano mi jako przewodniczącemu wstępu na zakład pracy. Wpisy o zakazie
umieszczono w raporcie mistrza zmianowego oraz w raportach ochrony zakładu.
A pozostali członkowie komitetu założycielskiego?
Pracują nadal w zakładzie, podlegając wielkiej presji ze strony dyrekcji, która zmusza ich do składania swoich
rezygnacji ze związku oraz oświadczeń dotyczących okoliczności powołania S-80. Co najciekawsze, rezygnację muszą
składać nie do rąk przedstawicieli komitetu założycielskiego, lecz na sekretariat prezesa.
Muszą?
Grozi im się, że jeśli tego nie zrobią, to również otrzymają wypowiedzenia z pracy.
O co w tym wszystkim chodzi? Czy dyrekcja obawia się waszej organizacji?
Z cała pewnością, tak. Spacyfikowano nas w ciągu jednej nocy, nie patrząc na obowiązujące prawo, zdecydowano się
nawet na złamanie przepisów Konstytucji. Wszystkim wiadomo, że od kilku lat w firmie komunalnej działo się bardzo
źle, zarówno pod względem stosunków międzyludzkich jak i organizacji pracy. O wszystkich tych sprawach informowani
byli na bieżąco prezydenci miasta, przedstawiciele Rady Nadzorczej, radni miejscy oraz obecny senator. Obawiano się,
że powołany przez nas związek doprowadzi do ujawnienia wszystkich nieprawidłowości. Niektóre z nich mają charakter
wręcz kryminogenny. Na przykład takie, które stwarzają zagrożenie bezpieczeństwa ruchu drogowego i pasażerów.
Nie wiadomo również, jakie znaczenie dla całej sprawy ma moje zaangażowanie na rzecz rozliczania funkcjonariuszy
i współpracowników byłej SB. A są tacy, którzy twierdzą, że zasadnicze znaczenie.
Trzeba przyznać, że dyrekcja osiągnęła swoje cele.
Nie tak bardzo! Nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa, bo chociaż zwolniono już większość niewygodnych ludzi,
to my zamierzamy wrócić. Skierowaliśmy pozwy sądowe o przywrócenie nas do pracy oraz zawiadomiliśmy prokuraturę o
popełnieniu przestępstwa, polegającego na szykanowaniu związkowców oraz stosowaniu mobbingu przez dyrekcję zakładu,
zawiadomiliśmy też Państwową Inspekcję Pracy. Wystąpiliśmy do najwyższych władz państwowych o interwencję w celu powstrzymania
barbarzyńskich działań dyrekcji spółki miejskiej, odbywających się za przyzwoleniem władz miasta.
Czy w zakładzie jest społeczny inspektor pracy?
Tak się składa, że kadencja obecnego, niezależnego od dyrekcji społecznego inspektora pracy, zakończyła się w
kwietniu. Na kolejną kadencję próbowaliśmy zgłosić kandydaturę Michała Jańczaka, członka naszego związku.
Jednak jego kandydatura została zablokowana, nie umieszczono go nawet na liście kandydatów. Wielkim skandalem,
można powiedzieć zamachem na demokrację, zakończyły się utajnione wybory zakładowego społecznego inspektora pracy,
które odbyły się 11 kwietnia. Zwyczajnie - odebrano pracownikom prawa wyborcze. Takich wyborów wyborów pozazdrościć
nam może sam pan Łukaszenko.
To są powiedzmy, działania formalno-prawne, ale wiem, że podejmujecie również inne.
Tak, zależy nam, żeby o sprawie dowiedziała się opinia publiczna w Polsce i na świecie. Trzeba ludzi przestrzec
przed grożącym nam widmem Białorusi i różnych lokalnych Łukaszenków, którzy tak ciężko wywalczoną demokrację mają
za nic. Nie może być tak, że w XXI wieku, w środku Europy, w cywilizowanym kraju, dokonuje się linczu na ludziach,
którzy upominają się o swoją godność i swoje słuszne prawa. Dodam, że utrata pracy w takim mieście jak Koszalin,
przez osoby w naszym wieku, oznacza praktycznie, że znaleźliśmy się na skraju ubóstwa. O pracę tutaj bardzo ciężko,
nie wspominając o ty, że ratusz jest największym pracodawcą w mieście, a ręce urzędników sięgają bardzo daleko,
również do uzależnionych od koncesji i przetargów firm prywatnych. W Koszalinie bardziej szanuje się Chińczyków,
niż swoich przedsiębiorców i pracowników. Nic dziwnego, że młodzież stąd masowo emigruje w poszukiwaniu pracy.
Ale w Polsce mamy apatię i zobojętnienie. Czy naprawdę wierzysz, że ktoś się za wami ujmie?
Już to nastąpiło. Odzew jest wspaniały. Napływają protesty z kraju i zagranicy. Szczególnie aktywne są środowiska
polonijne z Kanady, Australii, USA, Francji. Wiem, że wysyłane są protesty do władz państwowych, ministra Zbigniewa
Ziobro, władz Koszalina, gazet lokalnych. Coraz więcej osób deklaruje swoją pomoc. W zakładzie panuje wręcz
atmosfera buntu wobec metod stosowanych przez dyrekcję i władze miasta. To wszystko pokazuje, że ludzie powoli
podnoszą głowy i coraz trudniej będzie ich zniewalać i zastraszać. Próśb o dokumenty i relacje dotyczące tej
skandalicznej sprawy jest tyle, że zmuszeni zostaliśmy do założenia strony internetowej, bo nie nadążaliśmy z
wysyłaniem materiałów. Dziękuję osobom, także tym spoza Koszalina, które się w tą sprawę zaangażowały.
Cała sytuacja niekorzystnie jednak odbija się na was i waszych rodzinach.
Tak, bo po kilkudziesięciu latach nienagannej pracy w zakładzie, zostaliśmy poniżeni i upokorzeni. Sprawa jest
przykładem na to, że w dzisiejszych czasach pracownik nie jest oceniany za pracę, a główną rolę odgrywają układy
polityczne i inne. Szybko zapomniano o słowach Ojca Świętego Jana Pawła II i jego naukach. Etos Solidarności
zamieniono na kariery i prywatę, a w chwilach, kiedy trzeba zdać praktyczny egzamin z wierności ideałom Sierpnia,
elity chowają głowy w piasek. Nasze rodziny znoszą to z godnością, bo życie nauczyło nas, że w końcowym
rozrachunku "być", jest ważniejsze od "mieć".
Na koniec chciałbym podziękować wszystkim osobom w kraju i poza granicami za okazaną solidarność, tak nam
potrzebną w tych trudnych chwilach. Solidarność żyje i zwycięży, bo ludzie przechowali ją w sercach.
I nie zmienią tego różni karierowicze, chociaż dzisiaj mają ogromną przewagę i niech się im nie wydaje,
że mogą bezkarnie niszczyć ludzi i Ojczyznę.
Może chciałbyć coś powiedzieć koszalińskim politykom?
Dla mnie polityka to troska o dobro publiczne. Kiedy patrzę na to, co wyczyniają koszalińscy "politycy", przypominają
mi się słowa człowieka, który Polsce poświęcił całe swoje życie, Marszałka Józefa Piłsudskiego: "Wam kury szczać prowadzać,
a nie politykę robić". I te słowa dedykuję koszalińskim politrukom.
|
|
|
|



Tadeusz Wołyniec i koledzy
Rozmowa z Tadeuszem Wołyńcem



Na wokandzie
Manifestacja w obronie zwolnionych robotników



Wystąpienia, protesty, oświadczenia, listy otwarte
Artykuły w prasie
Listy i opinie w prasie
Internet - interwencje, dyskusje



Związki zawodowe (Wikipedia)
Związki zawodowe w Polsce (Poland.gov.pl)
Jan Paweł II: Jedni drugich brzemiona noście (Przemówienie wygłoszone w Gdańsku 12 czerwca 1987 roku)
Porozumienie Gdańskie z 31 sierpnia 1980 roku
NSZZ Solidarność '80



Konwencja Nr 87 dotycząca wolności związkowej i ochrony praw związkowych (Konwencja z San Francisco - 1948)
Konwencja Nr 98 dotycząca stosowania zasad prawa organizowania się i rokowań zbiorowych (Konwencja z Genewy - 1949)
Konwencja Nr 135 dotycząca ochrony przedstawicieli pracowników w przedsiębiorstwach i przyznania im ułatwień (Konwencja z Genewy - 1971)
Europejska Karta Społeczna (Sporządzona w Turynie - 1961)

Konstytucja RP. Preambuła
Konstytucja RP. Artykuł 59

Ustawa o związkach zawodowych. Art. 1 Definicja. (1991)
Ustawa o związkach zawodowych. Art. 32 Ochrona pracownika.
|
|